Życie z frankami szwajcarskimi

Kilka lat temu 700 tys. Polaków zdecydowało się na zaciągniecie kredytów w szwajcarskiej walucie. Frank kosztował wtedy poniżej 2 zł i wydawało się, że jest to najpewniejsza waluta. Nikt wtedy nie przewidział, jak niepewny jest złoty, za który kupowane są franki. Teraz kredytobiorcy płacą horrendalne raty, przynajmniej o połowę wyższe niż w dniu podpisania umowy. Jak rozwiązać frankowy koszmar?Przyczyna problemu

Przyczyna problemu

Eksperci zgodnie twierdzą, że główną przyczyną wzrostu kursu franka szwajcarskiego jest ucieczka inwestorów do bezpiecznej waluty w związku z sytuacją Grecji. Frank bardzo zyskał na wartości, a złoty rzeczywiście realnie się osłabił w stosunku do innych walut, gdyż jesteśmy wciąż klasyfikowani przez inwestorów jako rynek rozwijający się, a nie rynek rozwinięty. Rynki finansowe w momencie takich zawirowań wyprzedają złotówkę. Nie ma również większego znaczenia, czy Polska byłaby bliżej przyjęcia europejskiej waluty. Problemem nie jest bowiem Polska.

Przewalutowanie franka szwajcarskiego na złotówki nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż w ten sposób można jeszcze dodatkowo stracić. Kurs franka jest teraz rekordowo wysoki, ale nie oznacza to, że za jakiś czas sytuacja nie ulegnie zmianie. Kredyty hipoteczne zaciągane są zwykle na długi okres czasu, 20 czy 30 lat. Należy uzbroić się w cierpliwość, gdyż w tym czasie kurs franka może jeszcze spaść.

Pomoc ze strony rządu

Szwajcarski bank centralny, uwalniając kurs franka, obniżył jednocześnie stopy procentowe z –0,25 proc. do rekordowego poziomu –0,75 proc. Część banków przełożyła tę obniżkę na oprocentowanie swoich kredytów. Natomiast w wielu umowach kredytowych nie przewidziano ujemnych stóp procentowych; mimo że są one dużo na minusie, banki niestety oprocentowania nie obniżą.Pomoc ze strony rządu

Z pomocą posiadaczom kredytów walutowych wychodzi rząd. Projekt ustawy, który w tym miesiącu zaprezentowała Platforma Obywatelska zakłada możliwość przewalutowania kredytu po bieżącym kursie kupna franka ogłaszanym przez Narodowy Bank Polski z dnia poprzedzającego wystąpienie z wnioskiem o zamianę, umorzenie części zadłużenia i rozłożenie na raty pozostałej części, liczonej już w złotych. Wyliczona zostałaby różnica między wartością kredytu po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby kredytobiorca w momencie przewalutowania, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w złotych. Klienci musieliby ponieść połowę kosztów przewalutowania, a drugą połowę kosztów pokryłyby banki. Ustawa miałaby objąć 20 proc. kredytów frankowych, czyli ok. 60 tyś. osób. Wśród wymogów znajdują się takie, że mieszkanie musi być jedynym posiadanym przez właściciela i użytkowanym na własne potrzeby; powierzchnia mieszkania nie może także być większa niż 75 m kw., a domu 100 m (nie będzie to dotyczyć rodzin z trójką dzieci). Pomoc z założenia ma być skierowana do osób najbardziej potrzebujących, a PO zakłada, że ustawę uda się przyjąć do końca obecnej kadencji Sejmu.

Najgorszym wyjściem z sytuacji jest przestać płacić raty. Kiedy mamy problemy ze spłatą kredytu, należy udać do banku, który udzielił nam kredytu i spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie. Bankowi także zależy na tym, by kredyt został spłacony, dlatego będzie szukał sposobu, by ułatwić spłacanie rat.

W kryzysowych sytuacjach zawsze można liczyć na pomoc Zaimo. Kredyty online do wysokości 15 tyś. złotych przyznawane są teraz od ręki, a okres spłaty rozłożony aż na 36 rat. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak dojść do satysfakcjonującego porozumienia z bankiem, w którym zaciągnięto kredyt we frankach szwajcarskich. Jeśli bank zgodzi się na wydłużenie okresu kredytowania i tym samym obniży raty, być może nie będzie potrzeby zaciągania pożyczek w innych miejscach, aby spłacić te wcześniejsze.